JAK ZROBIŁAM MOJE RÓŻOWE WŁOSY ? PROSTY SPOSÓB NA KOLOROWE OMBRE

Na samym początku chce zaznaczyć, że nie jestem fryzjerką, a nawet powiem więcej - fryzjerstwo to dla mnie czarna magia :) Każdy efekt mojej koloryzacji jest metodą prób i błędów. Proszę aby nie sugerować się moimi wskazówkami w 100% :) Jeśli nie jesteście pewne swoich umiejętności i boicie się rozjaśniać/farbować włosy same, udajcie się do specjalisty :) W moim przypadku przeszłam już chyba wszystkie możliwe kombinacje kolorystyczne, które wykonywałam oczywiście sana ;) Z tego tytułu nie boje się ryzykować ponieważ znam swoje włosy, wiem jak reagują na różne zabiegi. Moje włosy są z natury bardzo gęste, grube i sztywne więc nie boję się ryzykować z koloryzacją.


Aby cała procedura była dla Was bardziej czytelna opisze wszystko w punktach.

Znajdź odpowiedni dla siebie rozjaśniacz

Rozjaśnianie  włosów przy pomocy rozjaśniacza jest dość drastycznym zabiegiem. Nie każde włosy "przeżyją" taką dawkę utleniacza. Moje zniosą wszystko więc rozjaśniam je właśnie w taki sposób. Odkąd pamiętam używam rozjaśniacza Joanny. U mnie sprawdza się bardzo dobrze - szybko i skutecznie. Aby rozjaśnić moje gęste włosy używam ok 1,5 opanowania (lepiej rozrobić większą ilość).


Wydziel włosy na partie

Ten trik stosowałam po raz pierwszy i przyznam że jest świetny! Bardzo ułatwia prace z farbą/rozjaśniaczem. Zrób przedziałek na środku głowy i zrób 4 mniejsze kitki (dwie po jednej i dwie po drugiej stronie). Dzięki temu macie "w podglądzie" całe swoje włosy. Widzicie również włosy pochodzące z tylnej części głowy. Takie związanie włosów niesamowicie ułatwi i przyspieszy cały zabieg.

Pamiętaj o gradiencie

Jak wygląda ombre każdy wie, jednak gorzej je wykonać. Tym bardziej samemu. Tutaj właśnie przydadzą się wspomniane wcześniej kitki. Gumki, którymi je zwiążecie będą stanowiły granicę. Pomogą również w stworzeniu gradientu - im bliżej gumki tym mniej farby/rozjaśniacza. UWAGA! PAMIĘTAJ ABY NAJPIERW ROZJAŚNIĆ KOŃCE - WŁOSY PRZY GŁOWIE ROZJAŚNIAJĄ SIĘ SZYBCIEJ.

Niezbędnik przy rozjaśnianiu

Kuchenny pomocnik, który ułatwi Wam życie również w tym przypadku. Mam tutaj na myśli nic innego jak folię aluminiowa. Oderwij dwa dość spore płaty i zawiń w nią kitki (złącz dwa kucyki po każdej stronie głowy tak aby powstał jeden). Zawiń rozkładnie i ściśnij ciasno dłońmi. Na głowie powinnaś mieć teraz dwie tortille :D Dzięki folii włosy szybciej się rozjaśnia - pod wpływem ciepła, które wytworzy się po nią.

Etap końcowy

W zależności od tego jak jasny blond chcesz uzyskać trzymaj rozjaśniacz na głowie od 15 - 40 minut. W moim przypadku było to 15 minut. Zależało mi aby uzyskać bardziej modowy, nie biały/żółty odcień. Poniżej możecie zobaczyć jak włosy wyglądały po 15 minutach rozjaśniania. Kiedy upłynie wyznaczony prze Was czas, odwińcie folię, ściągnijcie gumki z włosów i spłukujcie dokładnie cały rozjaśniacz. Polecam również użyć odzywkę dołączoną do zestawu rozjaśniającego.
Najprzyjemniejszy etap

Czas na upragniony róż. Na rynku jest dostępne kilka różnych kolorowych farb. Ja jednak wybrałam produkt mało inwazyjny, nie niszczący włosów. Mowa tutaj o różowej płukance Cameleo. Dzięki niej możecie osiągnąć bardzo mocny odcień różu oraz delikatny, pastelowy. Postępujcie według zaleceń na opakowaniu (przynajmniej za pierwszym razem). Im więcej płukanki dodacie do wody tym mocniejszy kolor powstanie na włosach. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcie włosów zaraz po płukance (dodałam dość pokaźną ilość do wody). Taki efekt utrzymuje się do 2 mycia. Przed kolejne dwa robi się bardziej pastelowy a w końcu znika zupełnie. 
Tutaj zdjęcie z dzisiaj - po 3 myciach :

Dajcie koniecznie znać czy ten post był dla Was przydatny :)

3 komentarze:

  1. Super to wygląda! :)
    Ja jestem zbyt strachliwa, aby sama sobie rozjaśniać włosy ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też sama farbuje włosy. Mi pomogła dobrać rozjaśniacz kuzynka fryzjerka. Wytłumaczyła jak wszystko rozmieszać, żeby nie zrobić sobie na głowie katastrofy. Ja nie farbowałam przy pomocy gumek, tylko na folie samoprzylepne z lafed. Lepiej się u mnie sprawdziły, bo były stabilniejsze . Ze zwykłym sreberkiem musiałbym chyba nie oddychać, żeby się nie zsuwały. Chyba się skuszę na taką płukankę jak twoja tylko fioletową.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Marta Wojnarowska | Blog kosmetyczny , Blogger