TOO FACED NATURAL EYES - RECENZJA SWATCHE + MAKIJAŻ



Hej! Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję nieco droższego kosmetyku niż zazwyczaj. W tym poście przeczytacie moją recenzję palety Too Faced Natural Eyes. Opiszę każdy cień z osobna oraz pokażę Wam mój pierwszy makijaż z użyciem tego cudeńka :)
Zdecydowanie należę do osób, które kupują kosmetyki oczami. Ta paleta cieszy oko w 100%. Patrząc już na samo opakowanie znajdziemy dwa najlepiej opisujące ją słowa: "jakość", "luksus". Złoto w połączeniu z różem pięknie się prezentuje. Cała paleta jest dość ciężka, porządnie wykonana. "Okucie" paletki jest metalowe, w kolorze żółtego złota. Wieczko z bardzo dobrego grubego plastiku, który z powodzeniem można pomylić ze szkłem... chyba że jest to szkło ? 


W samej palecie znajdziecie dziewięć cieni, z czego trzy z nich są większej gramatury niż reszta. Wynika to zapewne z tego, że właśnie te kolory są używane najczęściej. 
Wśród 9 cieni znajdziemy cztery matowe i 5 perłowych/satynowych.




Wszystkie cienie bez wyjątku są rewelacyjnej jakości. Pigmentacja jest bardzo dobra. Kolory są świetnie przemyślane, każdy pasuje do siebie. Mają masełkowatą konsystencję i właściwie same rozcierają się na powiece. Odcienie są na tyle uniwersalne, że pasują do każdego typu urody. Tą paletą zrobicie z łatwością makijaż dzienny oraz wieczorowy.

Zobaczcie niżej - swatche mówią same za siebie.


W pierwszym rzędzie znajdziecie same maty. Trzy meutralne kolory, które są "must have" w praktycznie każdym makijażu. Wszystkie są bardzo dobrze napigmentowane i świetnie się z nimi pracuje.

Rząd nr dwa.
Tutaj znajdziemy dwa perłowe cienie: "Silk Teddy" oraz "Push-Up" oraz jeden "Erotica" z większymi drobinami brokatu. Pierwszy z wspomnianych cieni idealnie nadaje się jako rozświetlacz do twarzy - tworzy niesamowitą taflę. Moim ulubieńcem jest zdecydowanie "Erotica", choć ubolewam że drobiny brokatu w znacznym stopniu znikają po nałożeniu cienia na powieke. 


Rząd nr trzy.
Tutaj znajdziemy jeden matowy cień: "Strip Poker", jeden satynowy: "Honey Pot"oraz jeden cień z drobinami: "Chocolate Martini". Zarówno satyna jak i cień z drobinami są genialne! Pigmentacja jest rewelacyjna, konsystencja niesamowicie aksamitna.

Zanim przejdziemy do makijażu szybkie podsumowanie: paleta jest zdecydowanie warta zakupu. Jeśli zastanawiacie się nad jej kupnem to przestańcie i lećcie do Sephory :) Zdecydowanie warta swojej ceny!

Na koniec kilka zdjęć makijażu wykonanego tym cudeńkiem :)



0 komentarze:

Prześlij komentarz